poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Wrocław - ostatni dzień

 31 sierpnia 1867 - sobota

Wpis z dziennika Carrolla jest bardzo krótki; wspomniany jest w nim kolejny punkt widokowy:

Weszlismy na wieżę Kreutzkirch [Kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja - H.S.], z której można zobaczyć całe Breslau, a także odwiedziliśmy nowy kościół rzymskokatolicki, ten św. Michała, który jest w budowie. Po południu pojechaliśmy do Drezna i dotarliśmy do Hôtel de Saxe około 10:30 po południu.

Porównując to z wpisem Liddona, można zauważyć, że ten drugi wspomniał więcej o ostatnich widokach z miasta:

Breslau. Goldene Gans Haus [Dom / Zajazd pod Złotą Gęsią - H.S.]. Po śniadaniu przeszliśmy przez kościół św. Marii Magdaleny; byłem zachwycony niektórymi obrazami, które tam przetrwały. Potem do Heilige Kreuz Kirche [Kościół Świętego Krzyża, jak wyżej - H.S.], gdzie weszliśmy na wieżę. Wróciliśmy do hotelu, zapłaciliśmy nasz rachunek i wyjechaliśmy do Drezna o 2:15 - dotarliśmy o 10 po południu.

Zaraz po tym Liddon napisał także:

Nasza dzisiejsza podróż - bardzo niemiecka - długie równiny, z interesującymi biegami rzek i miastami w przerwach. Z nich Görlitz i Haynau [Chojnów] wydawały się najbardziej interesujące... Opuściliśmy Breslau z wielkim żalem. 

Alicja w pociągu, scena z książki Po drugiej stronie lustra (1871)
ilustr. John Tenniel
(źródło)

Po wpisach dotyczących współcześnie polskich miast można zauważyć, że Gdańsk i Wrocław wypadły lepiej od Warszawy. 

Była to jedyna podróż zagraniczna Lewisa Carrolla, rozpoczęta 12 lipca, z której powrócił 13 września. Trudno stwierdzić, czy w czasie całej podróży znalazł inspiracje do późniejszych książek, ale na pewno miał okazję zobaczyć wiele nowych miejsc. Myślę, że chociaż w kilku tekstach spotkałam wzmianki o jego wizycie we Wrocławiu, Warszawie i Gdańsku, nadal są to w Polsce mało znane informacje. Jak dotąd nie spotkałam się także z pełniejszym omówieniem tych konkretnych wizyt w anglojęzycznych źródłach - oczywiście, poza jego dziennikiem. Nie są to "przełomowe" wydarzenia, ale na pewno są ciekawostką, która zainteresuje wszystkich polskich fanów Carrolla.

H.S.

Źródła:

Dziennik Dodgsona (Lewisa Carrolla) z podróży do Rosji, PDF po portugalsku: https://docero.com.br/doc/sn15 (link do pobrania)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd

Victorian Web, The Railway Guide looking at Alicehttp://www.victorianweb.org/art/illustration/tenniel/lookingglass/3.1.html

niedziela, 30 sierpnia 2020

Wrocław - ciąg dalszy

 30 sierpnia 1867 - piątek

Tego dnia Liddon i Dodgson zwiedzają Breslau/Wrocław, zaczynając od wielu kościołów. Liddon wymienia m.in. św. Marii Magdaleny, św. Krzysztofa i św. Elżbiety. Ten ostatni, jak zanotował przyjaciel pisarza, miał najwyższą w Prusach wieżę. 

Kościół św. Elżbiety, któy należał do protestantów od 1528 roku, wspaniały budynek. (...) Weszliśmy na górę [wieży] i cieszyliśmy się niezwykłym widokiem miasta. 

Następnie zjedli posiłek, udawali się do Dominicaner Kirche (kościół dominikanski, być może św. Wojciecha?), ale Carroll źle się poczuł. 

Zabrałem go do hotelu z pewnymi trudnościami - napisał Liddon. Następnie w samotności zwiedzał dalej miasto, ale po nieokreślonym czasie wrócił do Dodgsona, który już czuł się lepiej. Dzień zakończyli wysłuchaniem koncertu na wolnym powietrzu; Liddon był dosyć zmęczony po powrocie.

Ostatnie zdanie jego wpisu brzmi tak:

Dzień był bezchmurny i oboje myślimy, że Breslau był warty dnia, który mu daliśmy. 


Carroll zaczął swoją notkę z 30 sierpnia w ten sposób:

Tego ranka, w pełnym słońcu i przyjemnie pachnącym powietrzu, wędrowaliśmy przez piękne stare miasto i widzieliśmy kościoły, godne uwagi szczególnie z powodu ich wspaniałych proporcji; duża wysokość dała wieżom i przyporom z cegieł oraz smukłym oknom piękno niezależne od ornamentów. 

A trochę dalej:

(...) wspieliśmy się, z dużą trudnośćią na najwyższą wieżę Prus. Zostaliśmy nagrodzeni niesamowitym widokiem miasta i otaczających je wsi, z zakrętami Odry. Liddon sam zwiedzał kościoły po południu, ponieważ nie czułem się wystarczająco dobrze na więcej spacerów, a wieczorem poszliśmy do "ogrodu zimowego", gdzie wysłuchaliśmy nieodzownego koncertu na świeżym powietrzu, który Niemcy tak doceniają.

Wieża kościoła św. Elżbiety współcześnie
(fot. Janusz Krzeszowski, źródło)

H.S.

Źródła:

Dziennik Dodgsona (Lewisa Carrolla) z podróży do Rosji, PDF po portugalsku: https://docero.com.br/doc/sn15 (link do pobrania)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd

Wrocław.pl, Punkty widokowe we Wrocławiuhttps://www.wroclaw.pl/m8681/punkty-widokowe-we-wroclawiu

sobota, 29 sierpnia 2020

Warszawa - Wrocław

 29 sierpnia 1867 - czwartek

Warszawa: Hotel d'Angleterre. Pobudka o 4. Opuściliśmy Warszawę koleją o 6:30. Bardzo męczący dzień - tak zaczyna wpis z tego dnia Henry Parry Liddon. 

Wiadomo, że jechali między Warszawą a Katowicami (nazwa zapisana jako "Catowitz"). W dzienniku Liddona znajduje się też zdanie K największe i najbardziej interesujące miejsce. W przypisie dodanym przez M. N. Cohena znajduje się informacja, że oryginalne pismo wskazujące nazwę było nieczytelne, ale najprawdopodbniej chodzi o Częstochowę. 

Mieliśmy długą sprawę z paszportami w Sasnowitz [Sosnowiec - H.S.], przed przekroczeniem rosyjskiej granicy. 

(...)

Samo Breslau [Wrocław] jest dużym i dobrze zbudowanym miastem. Dotarliśmy o 8:30 i pojechaliśmy do Goldene Gans [Złota Gęś; Zajazd Pod Złotą Gęsią - H.S.] - z pewnością bardzo komfortowe pokoje, w porównaniu z tymi, w których znaleźliśmy się w Warszawie. W Warszawie powinniśmy byli z pewnością pójść do Hotel de l'Europe [Hotel Europejski].

Jak się okazuje, 8:30 zapisana przez Liddona to godzina ósma, ale... wieczorem. Carroll/Dodgson zapisał bowiem:

(...) o 6:30 byliśmy w drodze do Breslau, gdzie dotarliśmy o 20:30

Ucieszyła go zmiana z rosyjskiego na pruskiego pogranicznika. Według Carrolla chłopi po pruskiej stronie lustra granicy wydawali się mieć więcej indywidualizmu i niezależności

Wybraliśmy Goldene Gans jako hotel i odkryliśmy, że nawet jeśli nie składa złotych jajek, jest z pewnością warta złotych komplementów (...)


Tak prezentował się zajazd na pocztówce z 1900 roku:


Poboczną ciekawostką jest, że w tym samym hotelu zatrzymał się dawniej Juliusz Słowacki, który wielkim poetą był


ulotka reklamowa zajazdu z 1839 r.

Zaczynając pierwszy z postów o ich pobycie we Wrocławiu, polecam krótki artykuł Michała Hernesa, z wypowiedzią Danuty Radomskiej-Filipek, autorki bloga "Lawendowy Kapelusz"
Artykuł można przeczytać tutaj
Danuta Radomska-Filipek należała do Lewis Carroll Society i opublikowała w 2003 roku artykuł na temat polskich tłumaczeń książek o Alicji w ich czasopiśmie. [Uwaga: link pokazuje jedynie spis treści, a nie zawartość wydania.]


H.S.

Źródła:

Dziennik Dodgsona (Lewisa Carrolla) z podróży do Rosji, PDF po portugalsku: https://docero.com.br/doc/sn15 (link do pobrania)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd

Polska-org.pl, Zajazd Pod Złotą Gęsią (dawny), dostępne na: https://polska-org.pl/512004,Wroclaw,Zajazd_Pod_Zlota_Gesia_dawny.html

Tu Wrocław/ Michał Hernes, Autor „Alicji w krainie czarów” odwiedził Wrocław, https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,autor-alicji-w-krainie-czarow-odwiedzil-wroclaw,wia5-3267-53659.html

piątek, 28 sierpnia 2020

Liddon i Carroll w Warszawie - dzień drugi

 28 sierpnia 1867 - środa

Wpis Lewisa Carrolla z tego dnia jest dosyć krótki. Wynika z niego, że Warszawa nie przypadła mu do gustu. A to pech. 

Spędziliśmy cały dzień wędrując po Warszawie i odwiedziliśmy wiele kościołów, głównie rzymskokatolickich, które prezentują typowy przepych i zły smak, obficie złocone i z masami marmuru wykutego w spirale (...), okropne małe dzieci, które uchodzą za cherubiny. Widzieliśmy jednak kilka dobrych Najświętszych Panien, etc., na ołtarzach. Miasto jako całość jest jednym z najgłośniejszych i najbrudniejszych, jakie widziałem.

Czuję w tym opisie, że na pewno nie był sympatykiem baroku. 

A Liddon?

U niego można znaleźć więcej szczegółów. Oboje wstali wcześnie, ale wyszli z hotelu później niż planowali, ponieważ nie byli zgodni co do planów. 

Wymienia kościoły Karmelitów, Nawiedzenia, Świętego Krzyża - przy tym ostatnim wspomniany jest król Sobieski, który miał swoją rolę w budowie. Dalej św. Kazimierza, Bernardynów i Katedra św. Jana Chrzciciela. 

Po powrocie do kwatery na obiad wyszli znowu i tym razem byli w Ogrodzie Saskim i w luterańskim kościele, o którym nie wiadomo nic więcej. Liddon wspomniał o udzieleniu przez niego wsparcia pewnemu Żydowi-konwertycie, który był w wielkiej niedoli; był porzucony przez Chrześcijan i przez Żydów.

Kościoły Warszawy wyglądają, jakby mogły być bardzo olśniewające po katolickiej reakcji XVII wieku [kontrreformacji]. Jednak przez półtora wieku ewidentnie pogorszyły się. Wszystkie instalacje ołtarzy, etc., wyglądają na wypłowiałe. 

Wygląda na to, że zdanie Liddona o tej architekturze było lepsze, ale dostrzegł pewne zaniedbania. Jak wynika z całego wpsiu, dotyczą albo upływu czasu, albo odrestaurowania w zmienionym stylu. 

Poza tym odntował obecność wielu Żydow na ulicach Warszawy, widoki kapłanów rzymsko- i greckokatolickich.

fragment mapy Warszawy, z XIX wieku, widoczny Ogród Saski


H.S.

Źródła: 

Archiwum Państwowe m. st. Warszawy, Oś saska - okres zaborów https://www.warszawa.ap.gov.pl/saska/21264.html

Dziennik Dodgsona (Lewisa Carrolla) z podróży do Rosji, PDF po portugalsku: https://docero.com.br/doc/sn15 (link do pobrania)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd

czwartek, 27 sierpnia 2020

Liddon i Carroll w Warszawie - dzień pierwszy

Stwierdziłam, że po napisaniu dwóch postów o tym, co Dodgson i jego towarzysz zobaczyli podczas swojego pobytu w Gdańsku, powinnam także umieścić posty o pozostałych przekazach dotyczących innych obecnie polskich miast. Tym razem kolej na Warszawę - przystanek w drodze powrotnej z Rosji. Mając na uwadze czas zaborów, Warszawa także leżała w granicach Rosji, ale można powiedzieć, że był to powrót z "bardziej rosyjskiej" części. 

 27 sierpnia 1867 - wtorek

Liddon zanotował, że tego dnia zjedli śniadanie o szóstej w Wilnie, a obiad po minięciu Grodna. Podróżowali koleją.

Z notatek Liddona:

Odcinek między Wilnem a Warszawą jest ogólnie nieinteresujący. Na poboczu torów zauważyliśmy w wielu miejscach wysokie krzyże, niektóre na 8 lub 10 stóp - drewniane i w najprostszej formie. Być może zostały wzniesione w miescach, gdzie pochowano poległych w polskiej insurekcji. Ze stacji jechaliśmy wzdłuż Wisły do Hotel d'Angleterre, w Warszawie. Hałaśliwy i niezbyt czysty dom. Zjedliśmy kolację; i spacerowaliśmy wieczorem. Widzieliśmy Teatr i 2 rzymskokatolickie kościoły. 

Dziennik Dodgsona:

Dotarliśmy do Warszawy około szóstej po południu i udaliśmy się do Hôtel d'Angleterre, który wydawał się trzeciorzędnym miejscem. Nasz korytarz jest zamieszkany przez greyhounda, dużego i przyjaznego, który wchodzi do pokoju za każdym razem, gdy drzwi są otwarte przez sekundę lub dwie. Przez chwilę próbował zniweczyć wszelkie wysiłki sługi, który przyniósł nam wodę na kąpiel, ponieważ wypił wodę tak szybko, jak ją przyniesiono.

Udało mi się ustalić, że Hôtel d'Angleterre mieścił się przy ul. Wierzbowej 6. Nazwa oznacza "Hotel Angielski" - zabawna zbieżność pamiętając, że w Gdańsku zakwaterowani byli w Domu Angielskim. 

Dodgson zapisał w swoim dzienniku poprawnie nazwę hotelu, ponieważ w zapiskach Liddona znak ô występuje po prostu jako "o". 

Podobno w tym samym budynku miał zatrzymać się w 1812 r. Napoleon Bonaparte! O ciekawostce wspomina strona budynku opisana przez Fundację Warszawa1939 oraz artykuł Wojtka Ducha Luksusowe hotele przedwojennej Warszawy i ich historia. W jednym z nich spał Napoleon, a trzy działają nadal na portalu historia.org.pl.

Budynek został zburzony w 1939 r. w wyniku działań wojennych.

Grafika zamieszczona w artykule Wojtka Ducha

Współcześnie na tym terenie stoi biurowiec Metropolitan.

Udało mi się dodać wpis z dziennika Carrolla - po pewnych komplikacjach, ponieważ nie mogąc znaleźć wersji angielskiej, musiałam tłumaczyć na angielski i polski portugalskie tłumaczenie, które znalazłam szczęśliwym trafem (pełne!).

Ciekawe, które teatr i kościoły miał na myśli Liddon. Być może rozpoznawalnym teatrem był Teatr Narodowy, zwany w tym okresie Tearem Rozmaitości.

Interesującym akcentem jest też uwaga Liddona o "polskiej insurekcji"; odnosiło się to z pewnością do powstania styczniowego, które wybuchło w 1863 roku. W okresie, kiedy zaczął się zryw, Carroll pracował jeszcze nad rękopisem Przygód Alicji pod Ziemią (Alice's Adventures Under Ground), który ukończył w lutym.

H.S.

Źródła:

Duch, Wojtek (2018), Luksusowe hotele przedwojennej Warszawy i ich historia. W jednym z nich spał Napoleon, a trzy działają nadal - https://historia.org.pl/2018/07/09/luksusowe-hotele-przedwojennej-warszawy-i-ich-historia-w-jednym-z-nich-spal-napoleon-a-trzy-dzialaja-nadal-2/


Dziennik Dodgsona (Lewisa Carrolla) z podróży do Rosji, PDF po portugalsku: https://docero.com.br/doc/sn15 (link do pobrania)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd


Fundacja Warszawa1939 - Hotel Angielski http://www.warszawa1939.pl/obiekt/wierzbowa-6


Teatr Narodowy - Siedziba https://www.narodowy.pl/o_teatrze,siedziba.html

czwartek, 23 lipca 2020

Carroll i Gdańsk - ciąg dalszy

Kontynuując wątki z mojego ostatniego wpisu, czas na post o ostatnich zapiskach Dodgsona i Liddona z Gdańska.

23 lipca 1867 - wtorek

Z dziennika Dodgsona:
Przechadzaliśmy się i kupiliśmy kilka fotografii, a o 11:39 wyjechaliśmy do Königsberg [Królewiec; obecnie Kaliningrad - H.S.]. Po drodzę natknęliśmy się na największy przykład "Majestatu Sprawiedliwości" jaki kiedykolwiek widziałem. Mały chłopiec był prowadzony do sędziego, lub do aresztu (prawdopodobnie za kieszonkostwo). Wykonanie tego zadania było powierzone dwóm żołnierzom w pełnym umundurowaniu, którzy szli uroczyście, jeden z przodu przed biednym małym łobuzem, a inny z tyłu, z ustawionymi bagnetami, oczywiście, na wypadek użycia, gdyby próbował uciec.
Krajobraz między Danzig a Königsberg [Gdańskiem a Królewcem] jest bardzo nieciekawy. Minęliśmy dworek niedaleko Danzig, z gniazdem na dachu, zamieszkanym przez jakieś duże, długonogie ptaki - żurawie, jak przypuszczam, jak mówią niemieckie książki dla dzieci budują gniazda na dachach i wypełniają ważny moralny obowiązek porywania niegrzecznych dzieci.

Z dziennika Liddona:
Dantzig [sic]: Englisches Haus - Königsberg. Przed opuszczeniem Dantzig po śniadaniu zobaczyliśmy wnętrze Rathhaus [sic] [Ratusza - H.S.] i dwa kościoły z zewnątrz - Św. Gigha [?] i Św. Brygidy. Opuściliśmy Dantzig o 11:35. Jedliśmy obiad w Dirschau [Tczew]

Tu właściwie kończą się pomorskie podróże Dodgsona i Liddona.  Odkrywanie tych fragmentów było dla mnie niezwykłym zajęciem. Sądzę, że takie historyczne ciekawostki z ich wizyty w miastach leżących obecnie w granicach Polski mogłyby stać się bardziej znane. 
Nie sprecyzowano, jakie zdjęcia zakupili w Gdańsku; Dodgson jednak przez wiele lat interesował się fotografią, która rozwiajała się za jego życia. Sam robił zdjęcia i kolekcjonował te wykonane przez innych artystów. 

Z początku miałam nadzieję, że Lewis Carroll zobaczył polskie bociany, ale jak wczytałam się, okazało się, że chodzi o żurawie :) Czy istnieje jednak możliwość, że pomylił żurawie z bocianami? Tego się pewnie nie dowiemy, ale sama świadomość, że odwiedził te tereny jest nową i facynującą myślą!

Gdański Ratusz; fotografie autorki bloga z grudnia 2019:



Ciekawy akcentem w Gdańsku jest posąg Merkurego, widoczny na pierwszym ze zdjęć Ratusza.


Dlaczego zwracam na niego uwagę? Zastanawiam się, czy Carroll patrząc na tę rzeźbę mógł pomyśleć o jej niezwykłym podobieństwie  z posągiem, który bardzo dobrze znał. 

Autor zdjęcia: phaatfreemiguel / timberwolf studios (Flickr)

Merkury wieńczący fontannę znajduję się na dziedzińcu o nazwie Tom Quad w oksfordzkim Christ Church College - w budynkach wokół tego punkty mieszkali Dodgson, a także dziekan Henry George Liddell z dziećmi (wśród nich była Alice Liddell) i żoną. 
Posąg z Gdańska nie posiada kaduceusza; być może zaginął. 

Taki "łącznik" tych dwóch miast jest zdecydowanie magicznym akcentem :)

H.S.

Źródła:
Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -

https://archive.org/details/russianjournalii00lidd

[strony 8-9 dziennika, w całym PDF-ie są to strony 35-36 - wystarczy jednak wyszukać w wyszukiwarce nad stronami hasło "Danzig"]

* uwaga - książka dostępna dla osób, które mogą ją "wypożyczyć" posiadając konto na Archive.org (darmowe)

Dziennik Dodgsona - tym razem odnaleziony w Google Books:
The Russian Journal: And Other Selections from the Works of Lewis Carroll [pseud.], Lewis Carroll,  E.P. Dutton & Company, Incorporated, 1935 - 252 -

https://books.google.pl/books?redir_esc=y&hl=pl&id=d6IEAQAAIAAJ&focus=searchwithinvolume&q=23+july

* uwaga - widoczne są tylko niewielkie fragmenty, więcej można podejrzeć wyszukując różne słowa w wyszukiwarce po lewej stronie; zawsze jest to jednak ograniczony widok książki

Fotografia Merkurego z Oksfordu / phaatfreemiguel / timberwolfstudios - https://www.flickr.com/photos/timberwolfstudios/4550903248/

środa, 22 lipca 2020

Co robił Lewis Carroll w Gdańsku?

Dzisiaj, 22 lipca, mijają dokładnie 153 lata od dnia, który na zwiedzaniu Gdańska spędził Lewis Carroll, a dokładnie - Charles Lutwidge Dodgson.
Nie mogłam nigdzie znaleźć PDF-u w języku angielskim jego dziennika z podróży do Rosji, w trakcie której zatrzymał się w tym mieście. Właściwie, natrafiłam na pewien plik będący jego dziennikiem, ale... To tłumaczenie na portugalski. Nie znam tego języka, więc będę się opierać na jego fragmentach przetłumaczonych online na angielski.
Dopełnieniem tego postu, materiałem, jaki odkryłam znacznie wcześniej, jest relacja napisana przez jego towarzysza podróży, H. P. Liddona. Wersję wydaną przez Lewis Carroll Society of North America mogłam na szczęście znaleźć na portalu Archive.org.

22 lipca 1867 - poniedziałek

Najważniejsza dla mnie informacja - dzięki zapiskom Liddona mogłam zlokalizować miejsce, gdzie się zatrzymali. 

Hotel Englishces Haus in the Langgasse, very near the Rathaus.

Hotel Englishes Haus [Dom Angielski] przy Langgasse [Ulica Długa], bardzo blisko Ratusza.

Englishes Haus to niemiecka nazwa Domu Angielskiego, obszernej gdańskiej kamienicy. Mieści się jednak nie przy ul. Długiej, a przy ul. Chlebnickiej, której niemiecka nazwa to Brotbänkengasse. Sądzę, że Liddon pomylił się z nazwą ulicy, natomiast trudno mieć wątpliwości co do miejsca noclegu wymienionego w dzienniku. Gedanopedia wspomina jednak, że w 1832 roku doszło do połączenia Domu Angielskiego z kamienicą przy obecnym Długim Targu 30.  Budynki tworzyły razem zespół hotelowy, w którym do dyspozycji gości było 18 pokoi. 

... the whole house is 400 years old.

... cały dom ma 400 lat.

Dom Angielski powstał w XVI wieku, więc w XIX wieku miał jedynie 300 lat; trudno powiedzieć, skąd Liddon czerpał informacje, ale raczej chciał zaznaczyć wiek renesansowego budynku. W tym samym zdaniu pada też uwaga (prawdziwa), że przebywali tam angielscy kupcy. Od tego wzięła się zapewne nazwa domu (zobacz tutaj).

***
Budynek istnieje nadal! Niestety, został zburzony w wyniku działań zbrojnych, ale obecnie można podziwiać go po rekonstrukcji. Współcześnie w Domu Angielskim znajduje się siedziba Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. 

Poniższe zdjęcia zostały wykonane przez autorkę bloga i pochodzą z grudnia 2019:

front Domu Angielskiego







tylna strona budynku



Co z kolei zapisał Dodgson / Carroll?

Resztę dnia spędziliśmy odwiedzając Dom-Kirche [Bazylika NMP] i odkrywając to fantastyczne i interesujące stare miasto. [podkreślenie - H.S.] Ulice są wąskie i kręte, domy bardzo wysokie i niemal jednolicie zwieńczone wyrafinowanymi frontonami, pełnymi dziwnych łuków i zygzaków. (...) Spędziliśmy trzy godziny w kościele i kolejną na szczycie wieży - 328 stóp i 10 cali wysokości - co daje wspaniały widok na stare miasto, zawiłości Motławy i Wisły, tak jak i na wielki obszar Bałtyku.

Wspomnienie o wieży znajdujemy także w dzienniku Liddona.

Wysokość Wieży to 328 stóp. Platforma między 2 dachami dała nam niesamowity widok na całą zatokę Gdańska [nazwa w tekście - Dantzig  -H.S.], która była pełna parowców i mniejszych statków, tak jak i cały niższy bieg Wisły (Weischel)....

W tym fragmencie obecna jest angielska nazwa rzeki - Vistula, a w nawiasie dodana niemiecka. Podałam też oryginalny zapis "(...) 2 dachami (...)" - w dzienniku po angielsku także zapisano to z użyciem cyfry.

Schodząc z punktu widokowego Liddon poczuł się bardzo zmęczony, później doświadczył bólu głowy. Jak zapisał, po obiedzie poczuł się lepiej i wyruszył na spacer wzdłuż Motławy (Motlau). 

W hotelu była zielona papuga na drążku. Nazywaliśmy ją "Ładny Poll", ale jedynie kładła głowę na obręczy* i patrzyła dumając, w ogóle nam nie odpowiadając. Służący nadszedł, żeby nam powiedzieć o powodzie jej milczenia: "Er spricht nicht English nicht Deutsch" [Nie mówi ani po angielsku, ani po niemiecku]. Wydawało się pechowe, że mówiła tylko po Meksykańsku! [sic - "Mexican"] Nie znając żadnego słowa w tym języku, mogliśmy tylko tego żałować. 

Epizod o papudze zanotował Dodgson, wspomniałam o nim w tym poście.

W części wpisu poświęconej bazylice, Carroll napisał także o tym, że zobaczył w świątyni tryptyk Sąd Ostateczny Hansa Memlinga.


Pisarz i matematyk nazwał go jednym z największych cudów, jakie mógł podziwiać. 

Z pewnością zawiera setki postaci i praktycznie wszystkie twarze są namalowane tak dokładnie jak gdyby były miniaturowymi portretami - niektóre ze złych duchów udowadniają niepowstrzymaną wyobraźnię artysty... Ale są zbyt groteskowe, żeby wzbudzać lęk. 

***
Na razie sądzę, że ten blok ma niewielkie zasięgi, ale jestem pewna, że jako pierwsza osoba piszę szerzej o wizycie Lewisa Carrolla w Gdańsku. Przynajmniej nie znalazłam innego polskiego tekstu, który zawiera więcej szczegółów o tym dniu, chociaż natknęłam się kilka razy na polskie wzmianki o jego obecności w tym mieście. 

Dowiadując się o połączeniu Domu Angielskiego z kamienicą przy Długim Targu nie wiem, z której strony było wejście główne. Podejrzewam, że mogło być tam, gdzie wejście do Domu Angielskiego. W przyszłości planuję jednak próbę odnalezienia drugiej strony ówczesnego zespołu hotelowego.

Postaram się jeszcze napisać krótki post na 23 lipca, dzień, kiedy opuścili Gdańsk - wtedy też pojawiają się pewne wzmianki o mieście. 

Fotografia H. P. Liddona wykonana przez Dodgsona w czerwcu 1867 r.

Fotografia Dodgsona z marca 1863 r. (autor - O. G. Rejlander)

Podróż przez Europę do Rosji była jedyną zagraniczną podróżą Dodgsona. Miała miejsce dwa lata po wydaniu Przygód Alicji w Krainie Czarów, a cztery lata przed ukazaniem się jej kontynuacji - Po drugiej stronie lustra. Nie ma żadnych przesłanek dotyczących jakiejkolwiek inspiracji Gdańskiem w jego późniejszej twórczości. Gdyby istniał jakiś znak takiej teorii, na pewno byłby bardzo cenny dla badaczy jego książek i dla mieszkańców Gdańska. Tymczasem warto się zadowolić tym, że Danzig / Gdańsk był według niego pięknym miejscem.

H.S.

Źródła:

ASP w Gdańsku - Dom Angielski - http://zbrojowniasztuki.pl/alma-mater/siedziby-uczelni/budynki-asp/dom-angielski,1172 (dostęp: 20.07.2020)

Dziennik Liddona z podróży / The Russian journal--II : a record kept by Henry Parry Liddon of a tour taken with C. L. Dodgson in the summer of 1867, H. P. Liddon, M. N. Cohen, Lewis Carroll Society of North America, New York 1979 -
https://archive.org/details/russianjournalii00lidd
[strony 8-9 dziennika, w całym PDF-ie są to strony 35-36 - wystarczy jednak wyszukać w wyszukiwarce nad stronami hasło "Danzig"]
* uwaga - książka dostępna dla osób, które mogą ją "wypożyczyć" posiadając konto na Archive.org (darmowe)

Dziennik Dodgsona z podróżu (PDF w języku portugalskim!) - https://docero.com.br/doc/sn15 [strona 8 w PDF] *uwaga - to plik do pobrania, na stronie internetowej widoczny jedynie fragment

Gedanopedia - Dom Angielski - https://www.gedanopedia.pl/gdansk/?title=DOM_ANGIELSKI (dostęp: 20.07.2020)

Mark Davies, Lewis Carroll's adventures in Russia, dostępne na: https://www.the-tls.co.uk/articles/lewis-carrolls-adventures-russia/ (dostęp: 21.07.2020)

Hatteria Strange, Dodgson w Polsce?! - https://w-krainie-czarow-i-slow.blogspot.com/2018/08/dodgson-w-polsce.html (dostęp: 21.07.2020)

Muzeum Narodowe w Gdańsku - Tryptyk http://www.mng.gda.pl/tryptyk/ (dostęp: 21.07.2020)

Twitter  Lewis Carroll 1867 (@CarrollinRussia) - https://twitter.com/CarrollinRussia