Alicja jest w kropce - ale kto tę kropkę postawił? To japońska artystka, Yayoi Kusama. Podobno miała o sobie powiedzieć, że jest "współczesną Alicją w Krainie Czarów".
H.S.
Blog o tematyce alicjowej i około-alicjowej. Wszystko, co związane jest z "Przygodami Alicji w Krainie Czarów" oraz "Po drugiej stronie lustra". Wydania dzieł Carrolla, filmy, inspiracje historią o małej dziewczynce, która odnalazła dziwaczne światy. Jesteś gotowy przejść na trzecią stronę kartki?
Alicja jest w kropce - ale kto tę kropkę postawił? To japońska artystka, Yayoi Kusama. Podobno miała o sobie powiedzieć, że jest "współczesną Alicją w Krainie Czarów".
H.S.
Pamiętam, że rok temu miałam zamiar wstawić polską wersję życzeń od Lewisa Carrolla dla czytelników z okazji Wielkanocy, po polsku. Nie zrobiłam jednak tego, mea culpa. Teraz jednak jest w końcu kolejna okazja, by wstawić ten tekst w tłumaczeniu.
Jaka jest jego geneza? Powstał jako ulotka włożona do Wyprawy na Żmirłacza, opublikowanej wiosną 1876 roku. Ponieważ zbliżała się Wielkanoc, była to okazja do dołączenia okolicznościowego tesktu. W 1887 po raz pierwszy została też wydrukowana razem z wydaniami obu części przygód Alicji. Dzisiaj także pojawia się jako dodatek do niektórych wydań. Jest np. w mojej wersji obu powieści od wydawnictwa Penguin (wydanie, które też wreszcie muszę tu opisać!).
*
Wielkanocne pozdrowienie dla każdego dziecka, które kocha Alicję
DROGIE DZIECKO,
Proszę wyobraź sobie, jeśli możesz, że czytasz prawdziwy list, od prawdziwego przyjaciela, którego zobaczyłeś/aś i którego głos możesz sobie wyobrazić życzącego tobie, jak ja teraz z całego serca, szczęśliwej Wielkanocy.
Czy znasz to pyszne senne uczucie, kiedy budzisz się po raz pierwszy w letni poranek, kiedy w powietrzu słychać świergot ptaków, a świeża bryza wpada przez otwarte okno - kiedy leżąc leniwie z na wpół przymkniętymi oczami, widzisz jak we śnie falujące zielone konary lub wodę falującą w złotym świetle? Jest to rozkosz bardzo bliska smutkowi, wywołująca łzy w oczach jak piękny obraz lub wiersz. I czyż nie jest to delikatna ręka matki, która rozsuwa zasłony, i słodki głos matki, który wzywa cię do wstnia? By wstać i zapomnieć w jasnym świetle słońca o złych snach, które tak cię przerażały, gdy wszystko było ciemne - by wstać i cieszyć się kolejnym szczęśliwym dniem, najpierw klęcząc, by podziękować temu niewidzialnemu Przyjacielowi, który zsyła ci piękne słońce?
Czy to dziwne słowa od autora takich opowieści jak “Alicja”? I czy nie jest to dziwny list, który można znaleźć w nonsensownej książce? Być może. Niektórzy mogą mnie winić za takie pomieszanie rzeczy poważnych i wesołych; inni mogą się uśmiechać i uważać za dziwne, że ktokolwiek w ogóle mówi o rzeczach poważnych, chyba że w kościele i w niedzielę: ale myślę - nie, ja jestem pewien - że niektóre dzieci przeczytają to uważnie i z miłością, w duchu, w jakim to napisałem.
Nie wierzę bowiem, że Bóg chce, abyśmy dzielili życie na dwie połowy - abyśmy w niedzielę nosili grobową minę, a uważali za nie na miejscu by nawet wspomnieć o Nim w dzień powszedni. Czy myślisz, że zależy Mu na tym, aby widzieć tylko klęczące postacie i słyszeć tylko tony modlitwy - a czy nie kocha również widzieć owieczek skaczących w promieniach słońca i słyszeć wesołe głosy dzieci, które tarzają się wśród siana? Z pewnością ich niewinny śmiech jest tak słodki w Jego uszach, jak najwspanialszy hymn, jaki kiedykolwiek rozbrzmiewał w "bladym religijnym świetle" jakiejś uroczystej katedry?
A jeśli napisałem cokolwiek, co można by dodać do tych historii niewinnej i zdrowej zabawy, które znajdują się w książkach dla dzieci, które tak dobrze kocham, to z pewnością jest to coś, na co mogę mieć nadzieję spojrzeć wstecz bez wstydu i smutku (bo ileż życia musiałoby być wtedy wspomniane!), kiedy przyjdzie moja kolej, by przejść przez dolinę cieni.
Wielkanocne słońce wzejdzie na ciebie, drogie dziecko, gdy poczujesz, że masz "życie w każdej kończynie" i chętnie wyjdziesz na świeże, poranne powietrze - i wiele Wielkanocy nadejdzie i minie, zanim zastanie cię słabego i siwowłosego, idącego się z trudem, by jeszcze raz wygrzać się w promieniach słońca - lecz dobrze jest, nawet teraz, myśleć czasem o tym wielkim poranku, gdy "Słońce Sprawiedliwości wzejdzie z uzdrowieniem na swoich skrzydłach".
Z pewnością twoja radość nie musi być mniejsza na myśl, że pewnego dnia ujrzysz jaśniejszy świt niż ten - kiedy twoje oczy spotkają piękniejsze widoki niż jakiekolwiek poruszone wiatrem drzewa lub falujące wody - kiedy anielskie ręce rozsuną twoje zasłony, a słodsze dźwięki niż te, które kiedykolwiek tchnęła twoja kochająca Matka, obudzą cię do nowego i chwalebnego dnia - i kiedy wszystkie smutki i grzechy, które zaciemniały życie na tej małej ziemi, zostaną zapomniane jak sny minionej nocy!
Twój serdeczny przyjaciel,
LEWIS CARROLL
Wielkanoc, 1876 r.
*
Oryginalny tekst można zobaczyć m.in. tutaj. Przyznam, że od kiedy trafiłam na niego wraz z zakupem swojego pierwszego wydania po angielsku, czytam go co roku :) I tym sposobem można dostać życzenia od kogoś, kogo nie miało się szansy nigdy spotkać "w realu".
H.S.
Fabuła skupia się na perypetiach załogi statku, która próbuje odnaleźć tajemnicze zwierzę o nazwie Snark (Żmirłacz). Wśród polujących na niego jest wiele ekscentrycznych osobowości, np. Bellman (człowiek z dzwonkiem, u Stilera Brząkacz) posiadający mapę pozbawioną wszelkich rysunków i oznaczeń albo Baker (piekarz, stillerowski Bułkacz), który nie pamięta swojego imienia.
Powstało wiele teorii na temat tego, jak wygląda Snark. Niektórzy doszukiwali się w tym słowie-walizce związku ze ślimakiem (snail) i rekinem (shark). Inni twierdzą, że to połączenie wspomnianego rekina czy żarłacza z wężem (snake).
Jednym z aspektów obecności tego dzieła w realnym świecie jest istnienie niezwykłej rośliny, która otrzymała zwyczajową nazwę drzewa Boojum. Jest to nazwa szczególnie groźnej postaci żmirłacza (Boojum to u Stillera "Bubołak"). Dobrze pamiętam, że po raz pierwszy dowiedziałam się o tym drzewie czytając pewną książkę o Meksyku w dzieciństwie - wtedy też usłyszałam o istnieniu tego poematu Carrolla, z powodu obecnego w książce wyjaśnienia nazwy.
H.S.
Literacki pseudonim Lewis Carroll został wybrany przez znanego nam wszystkim pisarza dokładnie 165 lat temu - 1 marca 1856 roku. C. L. Dodgson miał niedługo opublikować swój wiersz Solitude (Samotność) w czasopiśmie The Train; jego redaktorem był Edmund Yates. Autor przygotował cztery propozycje swojego nom de plume:
Edgar Cuthwellis
Edgar U. C. Westhill
Louis Carroll
Lewis Carroll
"Lewis Carroll" powstał w wyniku przestawiania miejscami dwóch imion pisarza i tłumaczenia ich.
Charles Lutwidge ---> Carolus Ludovicus (ang. --> łac.) ---> Carroll Lewis (ang.) ---> Lewis Carroll (przestawienie)
"Louis Carroll" wydaje się być stworzone według tej samej zasady, ale brzmi bardziej francusko. Dwa inne pseudonimy zostały podobno stworzone jako anagramy jego imion.